Całą drogę jechałam bardzo wolno. W sumie w ogóle
nie powinnam jechać. Oczy mi łzawiły mimo, że nie pozwalałam sobie płakać. Cały
czas widziałam jak przez mgłę
- Jaka ja jestem głupia – mruczę do siebie pod
nosem – jak nie jeden to drugi, a teraz obaj na raz. To chore. Czemu ja… Nie
mogli się zakochać w jakiej innej, to by mi było na rękę. – Z takimi ponurymi
myślami podjechałam pod dom, zaparkowałam i wyszłam trzaskając drzwiami. Tak cholernie
bym chciała żeby Jenna teraz wyszła na ganek i mnie przytuliła i zaczęła
opowiadać jak jej z też się nie układało z facetami… Ale czekał na mnie Jeremi.
Musiałam mu wszystko wyjaśnić, byłam pewna że zrozumie ale nie chciałam jeszcze
raz tego mówić. Jednak z ciężkim żołądkiem powiedziałam wszystko to co
Salvatorom. I upomniałam żeby nigdy nie zapominał o herbacie z werbeny. Po czym
zadzwoniliśmy po prawnika z którego usług korzystali nasi rodzice, żeby sporządzić
pisma przepisujące dom na mojego brata. Na szczęście poszło to dość sprawnie i
po godzinie dom na leżał do Jeremiego. Nie mogąc już opanować emocji weszłam do
kuchni, szybko zrobiłam sobie gorącą czekoladę i uciekłam do góry do mojego
pokoju. Już automatycznie sięgnęłam po pamiętnik i długopis. Już rozsiadłam się
na łóżku i kubek postawiłam na szafce nocnej żeby się nie poparzyć.
„Drogi pamiętniku. Dziś…” łzy zaczęły mi spadać na
kartkę papieru, wiedziałam że tusz zostawia czarne smugi na moich policzkach
ale było mi wszystko jedno. „Stefan mnie zawiódł…”. Nie wiem co dalej napisać. Wstydziłam
się tego do czego doszło między mną i Damonem, chciałam o tym zapomnieć, a nie
utrwalać to na papierze. „Całowałam Damona” co jeszcze napisać? „Jestem
całkowicie sama”. Tylko skończyłam to pisać i łzy mi już całkiem zasłoniły
świat. Już niczego nie pamiętałam. Jedyne czego chciałam to snu. Miałam nadzieję,
że gdy się obudzę Stefan będzie ze mną, Damon stwierdzi, że Mystic Falls nie
jest dla niego i będziemy żyć długo i szczęśliwie. Ale sen oczywiście nie
chciał przyjść. Było mi duszno. Podeszłam do okna i je otworzyłam tak szeroko
jak tylko mogłam. Przysiadłam na parapecie i głęboko oddychałam. Teraz przypomniałam
sobie o czekającej na mnie czekoladzie.
- Jasne, jestem jak najgorsza stara panna i
desperatka. Straciłam faceta i więc reaguję słodyczami. – Krytykuję sama
siebie. Praktycznie w trzech łykach wypiłam jeszcze ciepłą czekoladę. Odstawiłam
pusty kubek na i tak zawalone niepotrzebnymi rzeczami biurko. Położyłam się na
miękkim łóżku z zamkniętymi oczami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz