wtorek, 22 października 2013

13 rozdział



Całą drogę jechałam bardzo wolno. W sumie w ogóle nie powinnam jechać. Oczy mi łzawiły mimo, że nie pozwalałam sobie płakać. Cały czas widziałam jak przez mgłę
- Jaka ja jestem głupia – mruczę do siebie pod nosem – jak nie jeden to drugi, a teraz obaj na raz. To chore. Czemu ja… Nie mogli się zakochać w jakiej innej, to by mi było na rękę. – Z takimi ponurymi myślami podjechałam pod dom, zaparkowałam i wyszłam trzaskając drzwiami. Tak cholernie bym chciała żeby Jenna teraz wyszła na ganek i mnie przytuliła i zaczęła opowiadać jak jej z też się nie układało z facetami… Ale czekał na mnie Jeremi. Musiałam mu wszystko wyjaśnić, byłam pewna że zrozumie ale nie chciałam jeszcze raz tego mówić. Jednak z ciężkim żołądkiem powiedziałam wszystko to co Salvatorom. I upomniałam żeby nigdy nie zapominał o herbacie z werbeny. Po czym zadzwoniliśmy po prawnika z którego usług korzystali nasi rodzice, żeby sporządzić pisma przepisujące dom na mojego brata. Na szczęście poszło to dość sprawnie i po godzinie dom na leżał do Jeremiego. Nie mogąc już opanować emocji weszłam do kuchni, szybko zrobiłam sobie gorącą czekoladę i uciekłam do góry do mojego pokoju. Już automatycznie sięgnęłam po pamiętnik i długopis. Już rozsiadłam się na łóżku i kubek postawiłam na szafce nocnej żeby się nie poparzyć.
„Drogi pamiętniku. Dziś…” łzy zaczęły mi spadać na kartkę papieru, wiedziałam że tusz zostawia czarne smugi na moich policzkach ale było mi wszystko jedno. „Stefan mnie zawiódł…”. Nie wiem co dalej napisać. Wstydziłam się tego do czego doszło między mną i Damonem, chciałam o tym zapomnieć, a nie utrwalać to na papierze. „Całowałam Damona” co jeszcze napisać? „Jestem całkowicie sama”. Tylko skończyłam to pisać i łzy mi już całkiem zasłoniły świat. Już niczego nie pamiętałam. Jedyne czego chciałam to snu. Miałam nadzieję, że gdy się obudzę Stefan będzie ze mną, Damon stwierdzi, że Mystic Falls nie jest dla niego i będziemy żyć długo i szczęśliwie. Ale sen oczywiście nie chciał przyjść. Było mi duszno. Podeszłam do okna i je otworzyłam tak szeroko jak tylko mogłam. Przysiadłam na parapecie i głęboko oddychałam. Teraz przypomniałam sobie o czekającej na mnie czekoladzie.
- Jasne, jestem jak najgorsza stara panna i desperatka. Straciłam faceta i więc reaguję słodyczami. – Krytykuję sama siebie. Praktycznie w trzech łykach wypiłam jeszcze ciepłą czekoladę. Odstawiłam pusty kubek na i tak zawalone niepotrzebnymi rzeczami biurko. Położyłam się na miękkim łóżku z zamkniętymi oczami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz