Takie małe ogłoszenie parafialne.
Chciałabym wiedzieć czy to co piszę się podoba i czy jest po co to kontynuować. Jak dla mnie pisanie tego bloga jest fajną sprawą, jednak chciałabym wiedzieć czy kogoś po za mną to jara. Tak więc zostawiajcie po sobie jakiś ślad obecności. Dzisiaj dodaję już 6 rozdział i gdy widzę zero odzewu to już całkiem mnie wena opuszcza.
~~~~~
Gdy tylko
ruszyłam wyciągnęłam telefon i szybko wyszukałam numer Damona. Już 6 sygnał a
on dalej nie odbiera… Co dzisiaj z nimi jest.
- Cześć mała,
co jest?
- Gdzie ty
byłeś. Dobijam się i dobijam – od razu mu zwracam uwagę.
- Pod
prysznicem byłem, dołączasz się? – już wiedziałam, że ma na twarzy ten złośliwy
uśmiech.
- Nie dzięki,
jestem z twoim bratem, pamiętasz?
- Ależ
oczywiście. Przecież ty nie lubisz niegrzecznych chłopców. – wzniosłam oczy do
nieba.
- Mniejsza o
to. Jeśli jesteś w domu to ok, za jakieś 5 minut będę u was.
- Zapraszam –
w głosie było słychać, że się uśmiecha. Rozłączyłam się bez pożegnania wiedząc,
że on tego bardzo nie lubi. Po chwili już parkowałam przed ich wielką
rezydencją. Matko, wampiry mają jakąś manię wielkości. Chyba tylko Caroline ma
jakiś normalny dom. I to też tylko dlatego, że mieszka z mamą. Szybko podeszłam
do drzwi i zapukałam. Damon na szczęście otworzył już po kilku sekundach. Był w
samym ręczniku z jeszcze mokrymi włosami.
- Bolałoby cię
gdybyś się ubrał? Wiedziałeś, że za chwilę będę.
- Oj mała,
przecież jestem w ręczniku…. – Szybko do minęłam i przeszłam do salonu gdzie
jak zwykle rozsiadłam się wygodnie na miękkiej skurzanej kanapie. To było chyba
moje ulubione miejsce w całym domu.
- Ubierz się!
– Krzyknęłam do niego, na szczęście sam o tym pomyślał i wchodząc do salony
miał na sobie czarne spodnie i zapinał koszulę.
- Ale po co
tak krzyczysz? – Uśmiechnął się do mnie.
- Nie
wiedziałam, że jesteś tuż za mną.
- Oj już tak
nie wywracaj tymi oczkami, whisky? – zapytał nalewając sobie do szklanki.
- A nie
uważasz, że trochę za wcześnie na picie? Dopiero południe minęło.
- No widzisz,
dopiero południe, a ty już u mnie. Jak zauważyłaś Stefana nie ma. Czego byś
więc chciała?
- Czekam na
niego, on jest w Grillu. Gada z Caroline i Taylerem. Klaus chce z niego zrobić
hybrydę… Przy pomocy mojej krwi. Dziś wieczorem. Nie wiem co planuje Stefan,
ale stwierdził, że lepiej tu była niż u siebie. Nie wiem o co chodzi.
- Hmmm, no to
jest nas dwóch. Ale wiesz, zawsze można to wykorzystać, jesteśmy sami…
- Uspokój się…
Mało masz dziewczyn w łóżku.
- No ostatnio
jakoś tak wyszło, że trochę ich brakuje… Zwłaszcza od kiedy werbena jest w
wodzie.
- Przecież
zawsze się szczyciłeś swoim „urokiem osobistym” – stwierdziłam z sarkazmem.
- No tak tylko
to mnie ratuje od całkowitego braku seksu.
Nagle usłyszeliśmy
samochód parkowany tuż obok mojemu. Na szczęście gdy wyjrzałam przez okno
zauważyłam, że to Stefan a nie Klaus.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz