Całą drogę do ich posiadłości
jechałam za Damonem. Nie wiem co teraz z tego wyjdzie. Wiem już na pewno że
straszy brat na pewno nie zostawi mnie i Stefana samego. Byłam na granicy łez
gdy podjechałam pod ich posiadłość.
Nim ja zaparkowałam Damon już
wszedł do domu trzaskając głośno drzwiami. Był wściekły. Gdy ja wchodziłam do
środka od sobie nalewał pełną szklankę Burbona. Spojrzał na mnie zaciętym
wzrokiem i zanim ja w ogóle o czym pomyślałam usłyszałam krzyk wampira:
- Stefanie nasza kochana Elena
przyjechała właśnie cie porzucić dokładnie 10 minut po tym jak ze mną się
prawie pieprzyła! – Skończył już zwykłym tonem bo Stefan już był na dole.
Patrzył zdezorientowany to na mnie to na swojego brata. – No już Eleno –
powiedział Damon – mów to co chciałaś mu powiedzieć od tych miesięcy gdy
zaczęłaś się we mnie zakochiwać.
- Skończ! Sam stwierdziłeś ja mam
powiedzieć! – krzyknęłam choć wiedziałam że nie zrobi to na nim większego
wrażenia. – Stefan tu nie chodzi o twojego brata tylko o nas. Od kilku miesięcy
się miedzy nami psuje i nie mów że nie. Bo to by było najgorsze kłamstwo.
Jesteś gdzieś obok ale nie jesteś ze mną. A jeszcze dzisiaj przy Klausie. Ty
nie zareagowałeś, to Damon mnie ocalił. To prawda coś zaczynałam do niego czuć
i to prawda, że dzisiaj się z nim całowałam, ale on nawet pół godziny nie
wytrzymał zachowując się normalnie dlatego kończę ten chory trójkąt. Nie będę z
żadnym z was. Będę sama i mam nadzieję ze będę szczęśliwa. Chcę żeby jedynym
wampirem w moim życiu była Caroline. A niech i ona sobie choć trochę odpuści.
Ja potrzebuje nudy i zwyczajności. Dopóki nie ma pierwotnego. Muszę być sama a
wy nawet nie myślcie o tym żeby do mnie przychodzić. Dom przepiszę na Jeremiego
i powiem mu żeby was nie zapraszał, dodatkowo sama przypilnuję żeby pił
werbenę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz