sobota, 12 października 2013

7 rozdział



- Witaj Kochanie – powiedział przelotnie mnie całując.
- Cześć. – Jak zwykle rozpromieniałam witając się z nim.
- Dziś będziesz bezpieczna, nie spotkasz się z Klausem. Caroline właśnie pomaga się spakować Taylerowi. – Stefan spokojnie wszystko wyjaśnia. -  To ich decyzja. Klaus się wścieknie, ale trudno. Dla mnie to ty jesteś najważniejsza.
W tym momencie Damon bardzo wyraźniej wywrócił oczami, po czym wziął szklankę i wyszedł z pokoju. Dla nikogo nie było tajemnicą, że kocha Elenę i za nią odpuścił by sobie wszystkie kobiety świata. Ale co z tego skoro Stefan zawsze odbierał mu osoby które kochał. Od Katherine, przez Lexi aż do właśnie Eleny.
Lexi, z nią było fajnie, poznał ją jakieś 30 lat po przemianie. To była stara wampirzyca, która potrafiła nawet w niego wlać dobry humor. Gdy stał się wampirem przez cały ten okres tylko przy niej był naprawdę szczęśliwy. No i gdy wyłączał człowieczeństwo. Razem pili, tańczyli, bawili się bez końca. A później pojawił się jego kochany braciszek… Lexi doszła do wniosku że trzeba mu pomóc i do dziś mi nie wybaczyła że jego los mi szczerze wisi. Od tej Powy moja była przyjaciółka raz na 20 lat przywraca mi brata do człowieczeństwa, a w wolnych chwilach mnie nienawidzi. Tak, bardzo optymistyczne zakończenie.
- Kochanie, chyba nie powinniśmy się całować przy Damonie – powiedziałam do Stefana.
- Oj nie przesadzaj, po prostu wyszedł i tyle… Z resztą nie możemy podporządkowywać naszego związku pod mojego brata.
- Ale dobrze wiesz, że on mnie kocha. Jak byś się czuł gdybym przy tobie całowała innego? – Chciałam zagrać na jego uczuciach, jednak takiej reakcji się nie podziewałam.
- Gdybym widział jak się całujesz z innym to jedyne co bym czuł to skręcony kark tego gościa pod moimi palcami. – Powiedział to całkowicie spokojnie, poważnie… Zupełnie jakby wyłączył człowieczeństwo.
- Nie mów tak. Zamieniasz się w starszego Salvatore czy jak?
- Eleno…
- Nie tłumacz się. To było przerażające… Pomyśl co powiedziałeś… Po za tym wiedz, że nie pocałowałabym innego. Kocham cię.
- Też cię kocham Skarbie.
Przytulił mnie bardzo delikatnie. I pocałował tak głęboko jak już dawno mnie nie całował. Czułam się naprawdę szczęśliwa w jego ramionach a jednak cały czas po głowie mi chodził Damon. A co jeśli on wejdzie, a co jeśli nas usłyszy. Nie chcę go ranić, on na to nie zasługuje. Cicho bądź…. Twój ideał cię właśnie całuje a ty myślisz o jego bracie. Lecz się… Jesteś chora… Dalej myślisz. Skończ, zaprowadź Stefana do jego pokoju i idź z nim do łóżka to ci pomoże…. No już.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz