czwartek, 3 października 2013

2 rozdział



Gdy tylko usłyszałam dzwonek jak najszybciej pobiegłam na trybuny koło boiska będąc pewna, że Karoline już tam na mnie czeka i się wścieka na moją ludzką powolność. No i się nie pomyliłam. Moja blond przyjaciółka siedziała na najwyżej ławce niecierpliwie stukając obcasem o drewniany podest
- No nareszcie! Przecież mówiłam, że to pilne, nie mogłaś się pośpieszyć? – zaczęła się na mnie wściekać od samego początku.
- Niestety Karoline tylko ty z nas dwóch masz nadprzyrodzoną szybkość. Zamiast na mnie warczeć mogłabyś powiedzieć o co chodzi.
- Jak to o co chodzi. No o Klausa. Rebekah mi dzisiaj powiedziała, że jej starszy braciszek ma zamiar się ze mną spotkać. Co ja mam do cholery zrobić?
W sumie tego się spodziewałam jak tylko dostałam od niej wiadomość. Tylko co ja mam jej powiedzieć…
- Może chodź do mnie na noc, do mojego domu Klaus nie wejdzie. Nie został przecież zaproszony. – Nagle to sobie uświadomiłam.
- Tak tylko że kiedyś stamtąd wyjdę i wtedy co? Będzie tylko bardziej wkurzony… A nie chcę w to mieszać Salvatorów… Czemu ta przeklęta hybryda musiała sobie upatrzyć akurat mnie!! Nie ma dość innych ładnych dziewczyn??
Przytuliłam tylko moją przyjaciółkę w sumie podziwiając ją, że ma odwagę się z nim spotkać. Teraz tylko nie wiedziałam czy powiedzieć o moich wątpliwościach co do Stefana i rozmyślaniach o Damonie dzisiaj rano. O tym że chciałam jego zobaczyć przed moimi drzwiami z propozycją podwiezienia. Ale to Stefan tam był. I ja się aż tak nie ucieszyłam jak powinnam.
- Co ty masz taką minkę moja droga Eleno… Czyżbym nie tylko ja miała problemy z facetami?? No już, opowiadaj co jest nie tak i co Ci na sercu leży. – Karoline powiedziała naprawdę zaintrygowana. Przecież Stefan i Elena to była para idealna, nic nie mogło tego zepsuć.
- Chodzi o Damona. Śnił mi się i to wcale nie był zły sen. A rana gdy Stefan po mnie przyjechał żałowałam, że to nie jego brat! Co jest ze mną nie tak? Mam idealnego faceta i lecę na jego złego brata?? To przecież scenariusz jakiejś taniej komedii romantycznej. – nagle wybuchnęłam. Tym razem to Caroline mnie wzięła i przyciągnęła. Ona jest najlepszą przyjaciółką. Pomimo swoich problemów potrafi się zaopiekować innymi. – Dobra koniec o mnie. Ty masz większy problem – powiedziałam -  co robimy z Klausem? W końcu będziesz musiała się z nim spotkać.
- Spotkam się z nim i nie mam zamiaru czekać gryząc paznokcie z myślą kiedy on przyjedzie – powiedziała odważnie blondyna – sama do niego pójdę. I to teraz. Mam nadzieję że jest w domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz