Gdy tylko
usłyszałam dzwonek jak najszybciej pobiegłam na trybuny koło boiska będąc
pewna, że Karoline już tam na mnie czeka i się wścieka na moją ludzką
powolność. No i się nie pomyliłam. Moja blond przyjaciółka siedziała na najwyżej
ławce niecierpliwie stukając obcasem o drewniany podest
- No
nareszcie! Przecież mówiłam, że to pilne, nie mogłaś się pośpieszyć? – zaczęła się
na mnie wściekać od samego początku.
- Niestety
Karoline tylko ty z nas dwóch masz nadprzyrodzoną szybkość. Zamiast na mnie
warczeć mogłabyś powiedzieć o co chodzi.
- Jak to o co
chodzi. No o Klausa. Rebekah mi dzisiaj powiedziała, że jej starszy braciszek
ma zamiar się ze mną spotkać. Co ja mam do cholery zrobić?
W sumie tego się
spodziewałam jak tylko dostałam od niej wiadomość. Tylko co ja mam jej
powiedzieć…
- Może chodź
do mnie na noc, do mojego domu Klaus nie wejdzie. Nie został przecież
zaproszony. – Nagle to sobie uświadomiłam.
- Tak tylko że
kiedyś stamtąd wyjdę i wtedy co? Będzie tylko bardziej wkurzony… A nie chcę w
to mieszać Salvatorów… Czemu ta przeklęta hybryda musiała sobie upatrzyć akurat
mnie!! Nie ma dość innych ładnych dziewczyn??
Przytuliłam tylko
moją przyjaciółkę w sumie podziwiając ją, że ma odwagę się z nim spotkać. Teraz
tylko nie wiedziałam czy powiedzieć o moich wątpliwościach co do Stefana i
rozmyślaniach o Damonie dzisiaj rano. O tym że chciałam jego zobaczyć przed
moimi drzwiami z propozycją podwiezienia. Ale to Stefan tam był. I ja się aż
tak nie ucieszyłam jak powinnam.
- Co ty masz
taką minkę moja droga Eleno… Czyżbym nie tylko ja miała problemy z facetami?? No
już, opowiadaj co jest nie tak i co Ci na sercu leży. – Karoline powiedziała naprawdę
zaintrygowana. Przecież Stefan i Elena to była para idealna, nic nie mogło tego
zepsuć.
- Chodzi o
Damona. Śnił mi się i to wcale nie był zły sen. A rana gdy Stefan po mnie
przyjechał żałowałam, że to nie jego brat! Co jest ze mną nie tak? Mam idealnego
faceta i lecę na jego złego brata?? To przecież scenariusz jakiejś taniej
komedii romantycznej. – nagle wybuchnęłam. Tym razem to Caroline mnie wzięła i przyciągnęła.
Ona jest najlepszą przyjaciółką. Pomimo swoich problemów potrafi się zaopiekować
innymi. – Dobra koniec o mnie. Ty masz większy problem – powiedziałam - co robimy z Klausem? W końcu będziesz musiała
się z nim spotkać.
- Spotkam się
z nim i nie mam zamiaru czekać gryząc paznokcie z myślą kiedy on przyjedzie –
powiedziała odważnie blondyna – sama do niego pójdę. I to teraz. Mam nadzieję
że jest w domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz