poniedziałek, 7 października 2013

4 rozdział



„U mnie za 20 minut” Karoline wysłała szybko do mnie mając nadzieję, że od razu przeczytam. Na szczęście tak się właśnie stało. Od razu pojechałam do mojej przyjaciółki tak, że już po około 10 minutach siedziałam u niej w kuchni słuchając jej opowieści. Opowiedziała jak Klaus zaproponował jej wyjazd, jak ona się na niego wydarła i jak się popłakała i w końcu…
- On mnie tak po prostu przyciągnął do siebie, niby delikatnie i pocieszająco ale tak, że nie mogłam mu uciec. Jak najszybciej uwolniłam się, dałam mu w twarz i wsiadłam do samochodu. On nawet nie drgnął… Nawet się nie ruszył, ja odjechałam i napisałam do ciebie. Co teraz? On na pewno jest wściekły. Pozabija nas wszystkich i to przeze mnie.
Teraz ja ją przytuliłam.
- Tylko spokojnie… On nam nic nie zrobi. A jeśli zaatakuje to znów sobie z nim poradzimy, spokojnie. Będzie dobrze.
Nagle usłyszałyśmy pukanie. Popatrzyłyśmy na siebie. Karoline powoli wstała i podeszła do drzwi. Nagle na jej twarzy pokazał się strach.
- Witaj Kochana – usłyszałam niski głos z angielskim akcentem.
- Czego jeszcze chcesz?
- Porozmawiać, przecież wiesz że cię nie skrzywdzę. Nie potrafiłbym… Hm a może ci nie chodzi o siebie. Witaj Eleno.
- Skąd wiesz, że ona tu jest?!
- Po pierwszy było was słychać, po drugie czuć jej perfumy. Spokojnie, nic jej nie grozi, przecież dzięki niej mogę mieć hybrydy, nie pozbawiłbym się możliwości ich tworzenia. Wpuścisz mnie?
- Niby po co? Przecież nie potrzebujesz zaproszenia, już kiedyś je dostałeś… Jednak niekulturalnie jest wchodzić do czyjegoś domu bez zaproszenia gospodarza.
- Nie mam zamiaru cię zapraszać, ponieważ nie mam  o czym z tobą rozmawiać. Jeśli chodzi o Berlin to za nic w świecie nie zmienię zdania.
- Cóż moja droga, w takim razie ja już chyba pójdę. Żegnaj Karoline. Do zobaczenia już niedługo Eleno, będę cię potrzebować. – Klaus powoli odszedł, wsiadł do czarnego BMW i bez chwili zawahania odjechał.
- Co za okropny typ… I jeszcze ten przerażający tekst na koniec… Będę cię potrzebować
- Nie przejmuj się nim. Przecież od jutra przez dwa tygodnie będziemy mieć spokój. – Powiedziałam lekko się uśmiechając.
- To może Mystic Grill? – Spytała się Caroline – Tayler na pewno tam będzie – teraz już była rozpromieniona.
Tylko kiwnęłam głową, wzięłam sweterek i napisałam do Stefana „Chodź do baru, tęsknię :*”

~~~~~
Czekam na szczere komentarze. Piszcie co wam się podoba, a co nie. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz