„U mnie za 20
minut” Karoline wysłała szybko do mnie mając nadzieję, że od razu przeczytam.
Na szczęście tak się właśnie stało. Od razu pojechałam do mojej przyjaciółki
tak, że już po około 10 minutach siedziałam u niej w kuchni słuchając jej
opowieści. Opowiedziała jak Klaus zaproponował jej wyjazd, jak ona się na niego
wydarła i jak się popłakała i w końcu…
- On mnie tak
po prostu przyciągnął do siebie, niby delikatnie i pocieszająco ale tak, że nie
mogłam mu uciec. Jak najszybciej uwolniłam się, dałam mu w twarz i wsiadłam do
samochodu. On nawet nie drgnął… Nawet się nie ruszył, ja odjechałam i napisałam
do ciebie. Co teraz? On na pewno jest wściekły. Pozabija nas wszystkich i to
przeze mnie.
Teraz ja ją
przytuliłam.
- Tylko
spokojnie… On nam nic nie zrobi. A jeśli zaatakuje to znów sobie z nim
poradzimy, spokojnie. Będzie dobrze.
Nagle
usłyszałyśmy pukanie. Popatrzyłyśmy na siebie. Karoline powoli wstała i
podeszła do drzwi. Nagle na jej twarzy pokazał się strach.
- Witaj
Kochana – usłyszałam niski głos z angielskim akcentem.
- Czego
jeszcze chcesz?
- Porozmawiać,
przecież wiesz że cię nie skrzywdzę. Nie potrafiłbym… Hm a może ci nie chodzi o
siebie. Witaj Eleno.
- Skąd wiesz,
że ona tu jest?!
- Po pierwszy
było was słychać, po drugie czuć jej perfumy. Spokojnie, nic jej nie grozi,
przecież dzięki niej mogę mieć hybrydy, nie pozbawiłbym się możliwości ich
tworzenia. Wpuścisz mnie?
- Niby po co?
Przecież nie potrzebujesz zaproszenia, już kiedyś je dostałeś… Jednak
niekulturalnie jest wchodzić do czyjegoś domu bez zaproszenia gospodarza.
- Nie mam
zamiaru cię zapraszać, ponieważ nie mam
o czym z tobą rozmawiać. Jeśli chodzi o Berlin to za nic w świecie nie
zmienię zdania.
- Cóż moja
droga, w takim razie ja już chyba pójdę. Żegnaj Karoline. Do zobaczenia już
niedługo Eleno, będę cię potrzebować. – Klaus powoli odszedł, wsiadł do
czarnego BMW i bez chwili zawahania odjechał.
- Co za
okropny typ… I jeszcze ten przerażający tekst na koniec… Będę cię potrzebować…
- Nie przejmuj
się nim. Przecież od jutra przez dwa tygodnie będziemy mieć spokój. –
Powiedziałam lekko się uśmiechając.
- To może
Mystic Grill? – Spytała się Caroline – Tayler na pewno tam będzie – teraz już
była rozpromieniona.
Tylko kiwnęłam
głową, wzięłam sweterek i napisałam do Stefana „Chodź do baru, tęsknię :*”
~~~~~
Czekam na szczere komentarze. Piszcie co wam się podoba, a co nie. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz