W Mystic
Grillu jak zawsze były tłumy. To chyba najlepsze w tym miejscu, jeśli kogoś
szukasz on na 90% jest tutaj. Pełno ludzi ze szkoły ale też trochę dorosłych.
Tayler oczywiście okupował bilard. Caroline podbiegła do niego i zasłoniła mu
oczy podczas gry. On jednak trafił a później mocno pocałował swoją wampirzycę.
- Hej mała –
powiedział z wielkim uśmiechem.
- Hej duży –
Caroline dała mu jeszcze jednego buziaka.
Ja nie miałam
ochoty psuć im tych romantycznych chwil rozglądałam się za młodszym bratem
Salvatore. Jednak on się spóźniał. Lekko mnie to niepokoiło, zwłaszcza że
raczej był punktualny.
- Witaj
sobowtórze – usłyszałam za sobą i aż podskoczyłam z zaskoczenia. Klaus.
- Czego
chcesz?
- Twojej krwi
oczywiście. Dziś wieczorem w mojej rezydencji. Zrobimy mały eksperyment na
chłopaku naszej drogiej blondyneczki. Ja chce tworzyć hybrydy i na 99% pomoże
mi właśnie twoja krew. Tak więc albo przyjdziesz albo będziesz mieć straszliwe konsekwencje…
Przecież wiesz, że znam słabe punkty śliczna. – Powiedział to tak lekko jakby
właśnie zamawiał drinka.
- Wiesz, że
przyjdę… Ale czemu Tayler… Przecież jeszcze trochę innych wilkołaków jest.
- On jest pod
ręką. Po za tym sama chyba zauważyłaś. Ja zdobędę Caroline. I już. Ja zawsze
zdobywam to czego chcę.
Szybko wstałam
i wyszłam z baru. Wiedziałam, że mógłby mnie dogonić w 5 sekund gdyby chciał,
ale też wiedziałam, że nie na tym mu zależy. Przeszłam do parku naprzeciwko.
Stefan zauważył mnie gdy przechodziłam przez drogę. Podbiegł do mnie.
- Wszystko w
porządku? Mieliśmy się spotkać w środku. – stwierdził zaniepokojony.
- Klaus… Mam
się z nim spotkać dziś wieczorem. Chce zrobić z Taylera hybrydę… - Wyprzedziłam
jego pytanie. – Nie powiedziałam jeszcze Caroline ani Taylerowi.
- Tak więc
trzeba to zrobić…
- Ja tam nie
idę. Nie mam zamiaru znowu go spotykać… U Caroline też już się z nim widziałam.
Wieczorem znowu…. Mam już go serdecznie dość!
Stefan mnie
przytulił w sposób jaki najbardziej lubiłam. Tak delikatnie, że od razu czułam
się bezpiecznie. – Ja to załatwię kochanie. Ty jedź do naszej rezydencji. Po drodze
zadzwoń do Damona, możliwe że zamknął dom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz