wtorek, 8 października 2013

5 rozdział



W Mystic Grillu jak zawsze były tłumy. To chyba najlepsze w tym miejscu, jeśli kogoś szukasz on na 90% jest tutaj. Pełno ludzi ze szkoły ale też trochę dorosłych. Tayler oczywiście okupował bilard. Caroline podbiegła do niego i zasłoniła mu oczy podczas gry. On jednak trafił a później mocno pocałował swoją wampirzycę.
- Hej mała – powiedział z wielkim uśmiechem.
- Hej duży – Caroline dała mu jeszcze jednego buziaka.
Ja nie miałam ochoty psuć im tych romantycznych chwil rozglądałam się za młodszym bratem Salvatore. Jednak on się spóźniał. Lekko mnie to niepokoiło, zwłaszcza że raczej był punktualny.
- Witaj sobowtórze – usłyszałam za sobą i aż podskoczyłam z zaskoczenia. Klaus.
- Czego chcesz?
- Twojej krwi oczywiście. Dziś wieczorem w mojej rezydencji. Zrobimy mały eksperyment na chłopaku naszej drogiej blondyneczki. Ja chce tworzyć hybrydy i na 99% pomoże mi właśnie twoja krew. Tak więc albo przyjdziesz albo będziesz mieć straszliwe konsekwencje… Przecież wiesz, że znam słabe punkty śliczna. – Powiedział to tak lekko jakby właśnie zamawiał drinka.
- Wiesz, że przyjdę… Ale czemu Tayler… Przecież jeszcze trochę innych wilkołaków jest.
- On jest pod ręką. Po za tym sama chyba zauważyłaś. Ja zdobędę Caroline. I już. Ja zawsze zdobywam to czego chcę.
Szybko wstałam i wyszłam z baru. Wiedziałam, że mógłby mnie dogonić w 5 sekund gdyby chciał, ale też wiedziałam, że nie na tym mu zależy. Przeszłam do parku naprzeciwko. Stefan zauważył mnie gdy przechodziłam przez drogę. Podbiegł do mnie.
- Wszystko w porządku? Mieliśmy się spotkać w środku. – stwierdził zaniepokojony.
- Klaus… Mam się z nim spotkać dziś wieczorem. Chce zrobić z Taylera hybrydę… - Wyprzedziłam jego pytanie. – Nie powiedziałam jeszcze Caroline ani Taylerowi.
- Tak więc trzeba to zrobić…
- Ja tam nie idę. Nie mam zamiaru znowu go spotykać… U Caroline też już się z nim widziałam. Wieczorem znowu…. Mam już go serdecznie dość!
Stefan mnie przytulił w sposób jaki najbardziej lubiłam. Tak delikatnie, że od razu czułam się bezpiecznie. – Ja to załatwię kochanie. Ty jedź do naszej rezydencji. Po drodze zadzwoń do Damona, możliwe że zamknął dom.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz